Czytając dziś jeden z artykułów na Forsal.pl, a dokładnie ten.(przedruk z Dziennik Gazeta Prawna)
Nie mogę się powstrzymać by, nie skomentować pewnego fragmentu poruszanego tekstu. Bo gdzie tu mówić o ratowaniu rynku pracy cudzoziemcami, gdy chodzi tylko o łatanie nieszczelnego systemu finansowego polski (i nie tylko - ale to sprawa głębsza)?
Z jednej strony, mamy spore bezrobocie, w śród osób młodych po szkołach i studiach dochodzące nawet do 50%, w skali całego społeczeństwa jest to około 12% (uśrednijmy). I gdyby Ci ludzie dostali pracę, dzięki której będą w stanie utrzymać nie tylko siebie lecz i rodzinę, to przyczyni się nam to do zwiększenia przyrostu naturalnego. Nikt przecież nie chce żyć w ciężkich warunkach finansowych, gdzie nie będzie miał możliwości zapewnienia bytu? Dla swoich dzieci chcemy radosnej przyszłości, a nie takiej gdzie będziemy im szczędzić na lizaka, bo nie ma pieniędzy (wolałbym to robić ze względów np. zdrowotnych, co by się słodyczami nie opychało).
Pracujący Polak płaci przecież wszystkie niezbędne składki, podatki. Zarówno te zawarte w produktach i usługach jak i te od przychodów.
Już za 5 – 7 lat Polska nie będzie w stanie obejść się bez imigrantów – alarmują specjaliści z Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego. Szybkie starzenie się społeczeństwa i rosnąca emigracja młodych sprawią, że nawet podniesienie wieku emerytalnego do 67. roku życia nie pomoże nam załatać dziury, jaka powstanie na rynku pracy.Dlaczego młodzi emigrują? Bo za granicą widzą lepszą perspektywę, jednak wielu z nich chętnie by została w kraju, gdyby tutaj zarobki były wyższe lub w ogóle byłyby możliwości zarobkowania. Przedsiębiorcy powiedzą, że warunki gospodarcze nie pozwalają im na podniesienie płac, czy otwieranie nowych przedsięwzięć. Ten drugi problem ukierunkowuje nasze spojrzenie na aparat biurokracji, na Państwowość która cały czas za mało wspiera przedsiębiorczość. Pomijam tu całkiem aspekt lęku przed kontrolami urzędów, ludzie dość nasłuchali się, jak to za pośrednictwem jednej błędnej decyzji urzędnika doprowadzono do upadku dużej firmy. Jeśli duzi sobie nie poradzili, to maluczki ma dać sobie radę? To bardzo zniechęca do podejmowania inicjatyw.

Nie mniej trzeba wskazać, że osoby takie mają bogate doświadczenie zawodowe i wiedzę, której będzie brakowało młodym. I to jest ich główny atut. Czy jednak jest to na tyle cenne dla pracodawcy? Sądzę, że wchodzi tutaj obawa przed niespodziewanym problemami zdrowotnymi.
Wiek emerytalny został podniesiony nie dlatego, że starsze osoby będą zarabiać i opłacać składki na emerytury, a bardziej dlatego, by odsunąć w czasie wypłaty ich emerytur. "Oszczędność" dla budżetu jest ogromna.
Cudzoziemcy będą napływać, to jest nie nieuniknione, nie łudźmy się jednak, że będą "utrzymywać nam emerytów". Jeśli będzie brak pracy, to jaka różnica, czy bezrobotni będziemy my Polacy, czy imigrant który szukał tutaj swego raju?